- Hej to ja Martina właśnie się pakuję. Jutro wyjeżdżam do mojej ciotki Clary do Madrytu. Tydzień temu zmarli moi rodzice a ja...
ja dalej nie mogę w to uwierzyć jeszcze rok temu miałam babcię, dziadka, mamę, tatę, pod jednym dachem a teraz zostałam tu sama. Ciotka Clara zakupiła mi bilet do Hiszpanii i urządziła w swoim domu dla mnie cudowny pokój. Mój ojciec był milionerem a mama ...
nie wiem. Powiedziała mi ze na pewno sama dowiem się czym się zajmowała i że nigdy mnie nie opuści. A jednak opuściła...
***
Następnego dnia już leciałam do Madrytu przypomniałam sobie wtedy że w Madrycie mieszka Jackie. Jackie to bliska przyjaciółka mojej mamy. Zawsze mi o niej opowiadała ale nie powiedziała gdzie mieszka. Myślę że ciocia zna jej adres.
***
- Witaj ciociu!!!
- Aleś ty wyrosła i jesteś taka...
Ciocia wymieniała bardzo długa aż nagle...
- Martina??? - Ktoś z oddali zapytał cieniutkim głosem.
Z krzaków wyskoczyła dziewczynka,
wyglądała na 11-12 lat i miała rude włosy.
- To ty na pewno jestem pewna tak!!! - krzyknęła
- Ale ja cię nie znam!!!
- Jak? Ale? Ty i Maria? Yyyy...
Dziewczynka uciekła!
- Ciociu kto to był ???
- Nie mam pojęcia, ale wyglądała znajomo! - powiedziała ciocia i zamilkła.
***
Weszłam do domu cioci! Ogromnej willi w środku miasta!
- Ten dom należał kiedyś do rodziny rodziców wuja Pala... Ale kiedy zmarła jego mama, ojciec powiedział żeby tu zamieszkał. Rok po jego wyprowadzce jego ojciec zmarł.
- Och to smutne a gdzie jest wuj??? - zapytałam cioci niskim głosem.
- Ale... mama nic ci nigdy nie opowiadała nic a nic! Ani o moim mężu ani o tym gdzie on jest??
- Nie!!! A czemu miałaby mi to mówić?
Ciocia zamilkła... i poszła do kuchni. Pytałam ją o to cały dzień ale nic mi nie powiedziała...
Wiedziałam że muszę się tego dowiedzieć...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz