sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 3 - Poznaj studio i miłość !!!

Następnego dnia o 10:00 poszłam na spacer do studia.
***
-  O hej Martina co tam? - spytała Alba
-  Nic nowego! Przyszłam tak na chwilę...
-  O to fajnie może chcesz żeby cię oprowadzić po studio?
-  Z chęcią : )
***
- Tu mamy salę taneczną. Uczy nas Gregorio ogromnie dużo wymaga!
tu jest sala muzyczna. A tu mamy różne zebrania z nauczycielami i różne rozmowy. Tu są instrumenty. O a tam chłopaki: Fede, Leon i Xabani!

Wow! Myślałam że zemdleje Xabiani był taki przystojny i w ogóle... ach
 ***
- Hej chłopaki! To Martina! 
- Ale śliczna, Xabiani zagadaj z nią czy coś no nie bądź tchórz! - pomyślałem
- Hej! - powiedział Xabiani i Leon równocześnie
- Dobra ja już znikam na zajęcia pa! - powiedziała alba i odeszła
- My też idziemy! Xabiani zostajesz? - powiedział Fede
- Tak idźcie! - odpowiedział Xabiani

***
Prawie dochodziłam do domu co Xabiani podbiegł do mnie i powiedział:
- Hej martina masz bardzo ładny uśmiech i piękne oczy i cała jesteś śliczna. - opowiadał
- Dziękuje ci ty też jesteś bardzo przystojny i miły : )
- Wiesz nie daleko jest piękne miejsce może masz ochotę tam ze mną pójść? - powiedział Xabiani
- Z chęcią! - odpowiedziałam
 ***
 Nie długo dotarlismy na miejsce.
-  To tu. - powiedział Xabiani
-  Jest bardzo ładnie!
-  O tej porze roku latają tu pyłki kwiatów spadają czerwone liście. - opowiadał
-  Brak mi słów! - Oznajmiłam
-  Chodź usiądziemy na ławce! - pociągną mnie za rękę i zaraz siedziałam na ławce z pięknym widokiem na przyrodę.
Nagle...
pocałowaliśmy się. To było cudowne uczucie. Czułam muzykę taką ja Xabiani i mama.
- Przepraszam! - wykrzyknęłam
- Martina! Nie ma za co : ) - powiedział
***
U domu czułam tyko muzykę chciałam śpiewać aż nagle. Usta same zerwały mi się do tańca że zaczęłam śpiewać piosenkę:

No soy ave para volar,
Y en un cuadro no se pintar
No soy poeta escultor.
Tan solo soy lo que soy.

Las estrellas no se leer,
Y la luna no bajare.
No soy el cielo, ni el sol.
Tan solo soy.

Pero hay cosas que si sé,
Ven aquí y te mostraré.
En tu ojos puedo ver.
Lo puedes lograr, prueba imaginar.

Podemos pintar, colores al alma,
Podemos gritar iee eê
Podemos volar, sin tener alas.
Ser la letra en mi canción,
Y tallarme en tu voz.
 






























czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 2 - Tajemnicza dziewczynka i nowa przyjaźń!

Całą noc myślała nad tym co powiedziała ciocia Clara.
Czy mama coś ukrywała? Nie nie ona mówiła prawdę o.. chyba że...
Miesiąc temu mama rozmawiała z kimś przez telefon mówiła o wujku Palo. Ale z kim rozmawiała?
***
- Martina śniadanie!!
- Już już... Mmm jajecznica pycha : )
- Specjalnie dla ciebie! A i przyszedł do ciebie jakiś list.
Ciocia podała mi list od jakieś Ambar...
***
Cześć!
Jestem Ambar. Córka Jackie. To mnie widziałaś na lotnisku przepraszam że uciekłam. 
Na prawdę mnie nie poznajesz? Ach miałam 5 lat gdy przyleciałaś tu ze swoją mamą! 
Myślałam że mnie pamiętasz. Pomyliłam się! Twoja mama zostawiła w moim domu jakiś pamiętnik.
Mama zabroniła mi go czytać! Ale Maria powiedziała że jak tu przyjedziesz mam ci przekazać! Spotkajmy się o 11:00 na Gran  Via. Przyjdź bez Clary!                                                                                             Ambar
 ***
- Yyy ciociu muszę gdzieś iść!
- Sama?
- Tak sama wrócę o 17:00 wezmę tylko torebkę! 
Ciocia westchnęła i powiedziała:
 - Dobrze ale bądź bardzo ostrożna Madryt to ogromne miasto!
Udawałam że jestem szczęśliwa ale byłam zaniepokojona!
 ***
- Hej! Ambar?
- Tak, to ten pamiętnik! 
- To moja mama miała pamiętnik i dala go tobie.
- Yhy a i chodź...
- O co chodzi?
- No chodź nie gadaj!
- Gdzie???
- Jesteś bardzo nieśmiała.
- A ty bardzo gadatliwa haha.
- Hahahahahahaha !!!
- Głośniej nie potrafisz?
- Yyy chodź już!
- No dobra dobra!
***
- Wow!!! Gdzie jesteśmy?
- To Studio On BEAT : )
- Czemu tu przyszłyśmy?
- Nie rozumiesz??? Twoja mama byłą piosenkarką! Uczyła tu dzieci muzyki i tańca!
- Co nie! Ale może... Ale czemu? Jak gdzie?
- Dobra siedź już cicho!
- OK
- Ooo Franceska!
- Ambar! - powiedziała dziewczyna gdzieś w  moim wieku o lśniących czarnych włosach!
- A to kto??? - powiedziała brunetka
- To Martina córka Marii!
- Serio? Cześć jestem Franceska mów mi Fran!
- Cześć Fran!
Hej chodźcie przedstawie was innym!
***
- Hej Alba Mechi! - powiedziała Fran
- Hej! O kto to? - powiedziała Mechi! Miała długie blond włosy prze piękną różową bluzkę i miała cudny cienki głos.
- Jestem Martina - powiedziałam
- O hej ja jestem Alba a to Mechi! Alba byłą niska i miała czarne kręcone włosy.
- Ej Alba! Ty to córka Marii? Przykro mi ze straty mamy.
- Tak mi też!
- Ok to chodźmy na lody!  powiedziała FRAN!
- Ok! -
***
Wróciłam do domu! Ciocia wypytywała gdzie byłam.
- Martina martwiłam się! To gdzie byłaś?
- Yyy zrobiłam sobie spacer. - oczywiście skłamała.
- Idę już do siebie.
- A kolacja?
- Nie jestem głodna.
- To dobranoc!
- Pa : )

środa, 8 stycznia 2014

Rozdział 1 - Nowe miasto

- Hej to ja Martina właśnie się pakuję. Jutro wyjeżdżam do mojej ciotki Clary do Madrytu. Tydzień temu zmarli moi rodzice a ja... 
ja dalej nie mogę w to uwierzyć jeszcze rok temu miałam babcię, dziadka, mamę, tatę, pod jednym dachem a teraz zostałam tu sama. Ciotka Clara zakupiła mi bilet do Hiszpanii i urządziła w swoim domu dla mnie cudowny pokój. Mój ojciec był milionerem a mama ...
nie wiem. Powiedziała mi ze na pewno sama dowiem się czym się zajmowała i że nigdy mnie nie opuści. A jednak opuściła...
***
Następnego dnia już leciałam do Madrytu przypomniałam sobie wtedy że w Madrycie mieszka Jackie. Jackie to bliska przyjaciółka mojej mamy. Zawsze mi o niej opowiadała ale nie powiedziała gdzie mieszka. Myślę że ciocia zna jej adres.
***
- Och Martina! - krzyknęła ciocia widząc mnie wychodzącą z samolotu.
- Witaj ciociu!!!
- Aleś ty wyrosła i jesteś taka... 
Ciocia wymieniała bardzo długa aż nagle...
- Martina??? - Ktoś z oddali zapytał cieniutkim głosem.
Z krzaków wyskoczyła dziewczynka,
 wyglądała na 11-12 lat i miała rude włosy.
- To ty na pewno jestem pewna tak!!! - krzyknęła
- Ale ja cię nie znam!!!
-  Jak? Ale? Ty i Maria? Yyyy...
Dziewczynka uciekła!
- Ciociu kto to był ???
- Nie mam pojęcia, ale wyglądała znajomo! - powiedziała ciocia i zamilkła.
***
Weszłam do domu cioci! Ogromnej willi w środku miasta! 
- Ten dom należał kiedyś do rodziny rodziców wuja Pala... Ale kiedy zmarła jego mama, ojciec powiedział żeby tu zamieszkał. Rok po jego wyprowadzce jego ojciec zmarł. 
- Och to smutne a gdzie jest wuj??? - zapytałam cioci niskim głosem.
- Ale... mama nic ci nigdy nie opowiadała nic a nic! Ani o moim mężu ani o tym gdzie on jest??
- Nie!!!  A czemu miałaby mi to mówić?
Ciocia zamilkła... i poszła do kuchni. Pytałam ją o to cały dzień ale nic mi nie powiedziała...
Wiedziałam że muszę się tego dowiedzieć...